misat.betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Najpierw puchar, potem mistrzostwo


Już w sobotę w hali 100-lecia Sopotu cztery najlepsze polskie zespoły koszykarzy rozpoczną rywalizację o Puchar Polski. Kibiców, którzy wybiorą się na te spotkania czeka dawka ogromnych emocji. Na początek (godz. 15.15) w derby Dolnego Śląska najlepszy zespół sezonu zasadniczego Turów Zgorzelec zmierzy z Asco Śląskiem Wrocław. Później (17.30) mecza gospodarza turnieju czyli Prokomu Trefla Sopot z Anwilem Włocławek, który będzie wielkim rewanżem za ubiegłoroczny finał turnieju Pucharu Polski. Triumfatorów poznamy w niedzielę po meczu zwycięzców sobotnich spotkań półfinałowych, który rozpocznie się o godz. 17.
Z doniesień, jakie docierają do nas z obozów uczestników finałowego turnieju wynika, że wszyscy ostrzą sobie zęby na zdobycie pucharu.
- Jesteśmy obrońcą tego finału. Na liście życzeń mieliśmy dwóch rywali, z którymi chcieliśmy zagrać w półfinale. To były drużyny Prokomu i Asco Śląska. Nasze marzenie się spełniło - cieszył się po losowaniu prezes Anwilu, Zbigniew Polatowski.
- Gramy na własnym terenie i już w pierwszym meczu będziemy mieli okazję do rewanżu za zeszłoroczny finał -ripostował dyrektor generalny Prokomu Trefla Jacek Jakubowski, przyznając zarazem, że Anwil to dla jego zespołu trochę niewygodny rywal.
Pewny swego jest prezes Turowa, Piotr Waśniewski.
- Mimo że zaraz po Pucharze Polski zagramy w Final Eight Pucharu ULEB, to zamierzamy zdobyć w tym roku potrójną koroną - stwierdził.
Bojowe nastroje panują też we Wrocławiu. Koszykarze Śląska w 44-letniej historii pucharowych rozgrywek, aż 12 razy sięgali po to trofeum. Od ostatniego ich triumfu minęły już trzy lata. Pod względem pucharowych sukcesów z wrocławską drużyną nie może równać się żaden inny polski zespół. Wśród uczestników tegorocznego finału po trzy zwycięstwa mają Anwil i Prokom. Ubiegłoroczny finał włocławianie nieoczekiwanie wygrali z Prokomem na jego parkiecie 72:66.
- Mamy Anwilowi coś do udowodnienia - zapowiada szkoleniowiec Prokomu Tomas Pacesas. - Gramy u siebie i powinniśmy to wykorzystać - twierdzi trener Pacesas, który w poprzednim finale, jeszcze jako zawodnik zdobył dla Prokomu 8 punktów.
Oprócz niego w tamtym spotkaniu z dzisiejszych zawodników sopockiej ekipy wystąpili także Donatas Slanina (14), Tomas Masiulis (6) i Filip Dylewicz (2).
O końcowym sukcesie przekonany jest także ten ostatni.
- Gramy po to, by wygrywać. Nie zawsze to się udawało, ale im bliżej końca sezonu tym jesteśmy coraz silniejsi - przekonuje Dylewicz, skrzydłowy sopockiej drużyny.
Zmagania najlepszych polskich drużyn koszykarzy podczas finałowego turnieju Pucharu Polski będzie swego rodzaju preludium przed decy- dującymi spotkaniami o mistrzostwo Polski. Jeśli w poprzednich latach niemal pewne było, że Prokom Trefl ten tytuł zdobędzie, to w tegorocznym sezonie Dominet Bank Ekstraligi już takie oczywiste nie jest. Przede wszystkim sopocianie po wielu zmianach kadrowych nie tworzą już takiego monolitu, jak w poprzednich latach. Poza tym coraz głośniej aspiracje - dodajmy całkowicie uzasadnione - do prymatu w kraju zgłaszają inni. Wie o tym doskonale Tomas Pacesas, który zastrzega, że pucharowy turniej nie da jeszcze odpowiedzi, który zespół w Polsce jest najlepszy.
- W pucharze gra się pojedyncze mecze, a w play off rywalizacja odbywa się seriami. Kiedy w ciągu kilku dni musisz rozegrać wiele spotkań, powinieneś być to tego dużo lepiej przygotowany - wyjaśnia.
W kasach hali 100-lecia Sopotu można jeszcze zaopatrywać się w bilety na Puchar Polski. Bilet na dwa półfinały kosztuje tylko 10 zł, a na niedzielny finał 15 zł. Dzisiaj kasa będzie czynna w godz. 15-20, a w sobotę i niedzielę od godz. 12 do rozpoczęcia meczów. Zakup biletów możliwy jest także przez internet: www.ticketonline.pl. Wszystkie mecze transmitowane będą bezpośrednio w kanale Polsatu Sport.



7963 |6913 |13831 |1002 |7109 |6003 |16914 |5256 |5459 |8997 |