Tani Nazaruk
(WROCŁAW) Wysokość kwoty odstępnego jaką Śląsk Wrocław będzie musiał zapłacić Górnikowi Łęczna za pozyskanie Sławomira Nazaruka może być niewiarygodnie mała. Wszystko dlatego, że zawodnik nie był zatrudniony w klubie, ale w kopalni, która sponsorowała piłkarzy z Łęcznej. Ten fakt może mieć niebagatelne znaczenie przy ustalaniu ceny przez PZPN.
Już gdy Sławomir Nazaruk pojawił się we Wrocławiu działacze mieli świadomość, że robią świetny interes, choć nic nie wskazywało na to, że klubu dogadają się w kwestii odstępnego.
- W Łęcznej usłyszeliśmy, że stanowisko klubu nie zmienia się, a prawnik klubu określił, iż Nazaruk jest ich zawodnikiem. Wtedy Górnik zaproponował nam określoną kwotę - mówi Marian Putyra, menedżer Śląska.
W Śląsku jednak wszyscy byli przekonani, że Nazaruk nie jest już piłkarzem Górnika. Zostało to potwierdzone przez PZPN, choć jeszcze wczoraj Józef Gawlik, wiceprezes klubu z Łęcznej mówił zupełnie co innego: - Prawo obowiązuje w całym kraju i mamy nadzieje, że PZPN też się do niego zastosuje.
- Otrzymaliśmy z PZPN-u pismo w którym poinformowano nas, że Nazaruk może grać w Śląsku, gdyż przedłożone przez nas dokumenty świadczą, iż skończył umowę z Górnikiem 30 czerwca - dodaje Putyra.
Sprawą zajął się PZPN, który do wtorku miał zaproponować jej rozwiązanie. PZPN niczego nie zaproponował, ale arbitrażu Śląsk nie musi się obawiać. Warszawska centrala ustali cenę za Nazaruka mnożąc przez odpowiednie współczynniki udokumentowaną kwotę jaką Górnik wydał w ostatnim roku na swojego piłkarza. Nie wykluczone, że będzie to śmiesznie mała kwota. Dlaczego? Otóż dlatego, że jak się dowiedzieliśmy, piłkarz nie był zatrudniony w klubie, lecz w kopalni. A to nie jest wydatek klubu, co Śląsk jest w stanie udowodnić.
10366 |1938 |3288 |14644 |8676 |13442 |15524 |11518 |7360 |2490 |